
Szanowni Państwo! W tym dziele postaram się najlepiej jak mogę wyjaśnić ideę wyjazdów reklamowych. Wstępnie miał to być czysty opis ale wyszło chyba klasyczne FAQ (czyli najczęściej zadawane pytania). Zapraszam do lektury.
Wyjazdy te, jak sama nazwa wskazuje są formą reklamy. Reklamują się kompleksy hotelowe, a my jesteśmy adresatami takiej reklamy. Po co się reklamują? Ponieważ są zrzeszone w dużą organizację, która sprzedaje osobom prywatnym apartamenty hotelowe na określonych zasadach. Tak więc jeżeli idziemy do sklepu i otrzymujemy w prezencie próbkę nowego szamponu, to oznacza, że jego producent wierzy, iż szampon się nam spodoba i zaczniemy go kupować, dlatego próbka nie kosztuje nic. Analogicznie właściciel hotelu daje nam gratisowo możliwość zamieszkania przez tydzień w jednym z jego apartamentów, bo ufa, że może się nam to spodobać i kupimy taki apartament, aby wraz z rodziną spędzać w nim swoje wakacje. Jest to podstawowa przyczyna, dla której koszt takiego wyjazdu to cena biletu lotniczego dla uczestników i nic więcej.
Każdy z hoteli RCI (czyli organizacji zrzeszającej hotele na całym świecie) oferuje swoim gościom 7-dniowe pobyty reklamowe w czteroosobowych pokojach wyposażonych we własną łazienkę, aneks kuchenny z pełnym asortymentem AGD (kuchenka z piekarnikiem, toster, mikrofalówka, czajnik elektryczny, etc.) wszelkie talerze, szklanki, sztućce, telewizor, taras z leżakami i wiele innych udogodnień. Aby spędzić w nim czas, należy np. za naszym pośrednictwem zarezerwować wybrany termin i kupić bilety lotnicze (tu również możemy pomóc). Wyżywienie nie jest wliczone w pobyt, więc jeśli nie chcemy kupować żywności na wyspie, można zabrać produkty spożywcze ze sobą i ulokować je na miejscu w lodówce. Nie obowiązują tu standardowe procedury hotelowe zakazujące wnoszenia żywności i napojów z zewnątrz. Hotele nie są otwarte dla gości "z ulicy". Należy je postrzegać raczej jako swego rodzaju kluby, gdzie wstęp mają tylko członkowie.
Jeżeli założymy, że przeciętny nowowybudowany hotel ma ok 100 pokoi, oraz to, że apartamenty sprzedawane są na określony czas w roku (np. jeden tydzień co roku dla każdej rodziny, do końca życia) to łatwo wyliczyć, że jeden apartament można sprzedać 52 rodzinom (tyle tygodni ma rok). Przy stu apartamentach mamy 5200 rodzin po 25 tys. euro każda, czyli hotel sprzedano za 130 mln euro. Po sprzedaży hotel oraz najbliższe otoczenie co roku wypełnione jest po brzegi turystami zostawiającymi swoje pieniądze. Osobiście widzę w tym najzwyklejszą logikę i dobry pomysł na długoterminowy zysk.
Klient przyjeżdża na własny koszt i zachowuje się jak w salonie samochodowym. Ogląda produkt, podziwia i albo kupuje albo nie. Osoby, które nie kupują mają fantastyczne wrażenia z pobytu na Teneryfie po czym wracają po tygodniu do domu; osoby, które kupują zaczynają nową przygodę z podróżami po świecie. A dlaczego?
Po zakupie apartamentu stajemy się "klubowiczami". Teraz dopiero otwierają się przed nami możliwości "tylko dla klubowiczów". Okazuje się bowiem, że swój apartament należy traktować bardziej wirtualnie niż fizycznie. Oznacza to, że skoro nasz hotel jest członkiem ogólnoświatowej sieci zrzeszającej 15 tys. hoteli w 120 krajach, to do swojego apartamentu możemy pojechać do każdego z nich! Aby to zilustrować posłużę się analogią. Na myśl przychodzi mi konto bankowe. Podpisując umowę z bankiem otrzymujemy konto, z którego możemy korzystać w dowolnym miejscu na świecie poprzez dowolny bankomat w sieci. Bankomaty zawsze są jednakowe, tak samo się obsługują i oferują te same usługi. Tak samo z apartamentem. Możemy co roku wybrać się do innego hotelu i skorzystać z prawa pobytu w apartamencie tej samej klasy co nasz. W tym czasie ktoś inny (a liczba rodzin-klubowiczów to obecnie ok. 3 mln.) przyjeżdża do naszego apartamentu na Teneryfie bo swój odstąpił jeszcze komuś innemu itd. Upraszczając można powiedzieć, że wszyscy klubowicze z całego świata wrzucają swoje apartamenty do wspólnego garnka, po czym każdy wybiera sobie taki na jaki w danym roku ma ochotę. Ta właśnie cecha jest najsilniejszą domeną tej oferty. Dla zachęty dodam, że jeśli bilety lotnicze zamawiamy przez RCI to ich ceny są od 15% do 50% niższe. Na wakacje możemy zabrać kogo chcemy, albo wysłać kogo chcemy, grunt aby jednorazowo jechało nie więcej niż 4 osoby. Z opisu tego wynika, że oferta skierowana jest przede wszystkim do tych osób, które lubią i mogą jeździć po świecie, lub tych które co roku kupują wypoczynek z biurem turystycznym w atrakcyjnym rejonie turystycznym. Celowo nie używam tu określenia "kogo na to stać" bo są tacy, którzy poświęcają wszystko aby podróżować i są szczęśliwi, choć ich nie stać. Przed takimi ludźmi świat stoi teraz otworem.
Nie. Są pewne wstępne wymagania. Idealny klient to rodzina w wieku minimum 28 lat (przynajmniej jeden z małżonków), z ustabilizowaną sytuacją życiową i finansową. Kilka przykładów:
- małżeństwo (28 lat i 26 lat) + dziecko - TAK
- małżeństwo (26 lat i 25 lat) - NIE (zbyt młodzi)
- małżonek (30 lat) - NIE (z żoną TAK)
- kawaler (30 lat) - TAK (jest w pełni decyzyjny finansowo)
- kawaler (25 lat) - NIE (zbyt młody)
Oczywiście razem mogą jechać "wszelkie kombinacje" przy których postawiłem TAK, np. 3 rodziny. Każda rodzina otrzyma osobny apartament.
Tak. Ludzie na nowym tworzącym się forum http://www.timeshare.org.pl, osoby umieszczające tutaj swoje relacje oraz, co oczywiste, ja sam z żoną. Przed podpisaniem umowy z RCI trafiliśmy na Teneryfę na takich samych zasadach jakie proponujemy tutaj. Gdybym nie był pewien tych wyjazdów, strona ta nigdy by nie zaistniała.
Z lotniska zostajecie Państwo odebrani i dowiezieni do hotelu (bezpłatnie oczywiście). Hotel ma standard 3*** i jest na dobrym poziomie. Od początku opiekują się Wami pracujący dla RCI Polacy mieszkający na Teneryfie na stałe. W tym miejscu zapraszam do przeczytania relacji i obejrzenia zdjęć w galerii.
Tu sytuacja jest wybitnie szczęśliwa (nie przypadkowo zresztą wyjazdy są akurat na Wyspy Kanaryjskie) ponieważ przez cały rok na Teneryfie jest powyżej 25°C i można do woli zażywać wody, słońca i letnich radości. Zimą jest bardziej wietrznie i pochmurnie, ale nadal ciepło, jedynie na 4000 m. n.p.m. u szczytu Teide jest zima.
Osoby zainteresowane serdecznie zapraszam do mojej firmy MYTHOS w Siedlcach, gdzie odpowiem na wszelkie pytania. Nie ukrywam, że decyzja taka wymaga trochę odwagi, sam również musiałem się z nią zmierzyć. Myślę jednak, że chęć wyrwania się na tydzień z naszej szarej rzeczywistości w świat marzeń o zamorskich podróżach troszeczkę pomoże. I zapewniam, że będzie to decyzja słuszna.
Zapraszamy do zapoznania się z pozostałą częścią witryny, gdzie znajduje się bardziej szczegółowy opis wyjazdu, warunków oraz relacje i zdjęcia z pobytu na razie nasze, ale niebawem innych uczestników wyjazdów.
Inne możliwości kontaktu z nami wymienione są oczywiście w zakładce kontakt :)